Dawno mnie tu nie było. Cóż działo się z potokami mojej schizofrenii? Czy były i są rwące, swym nurtem w górach samotności biegnące? Czy jednak płyną cicho i powoli na równinach pogodnych, pod błękitnym niebem buddyjskiego spokoju? Nie w tych dwóch odmiennych krainach kształtujących kolory schizofrenii moje zapisane istnienie. Jestem jakby na płaskowyżu myśli, co ciągnie się w mych oczach hamletowych przez cały Górny Śląsk, dzisiaj na wzgórzach radości, jutro z przestrachem w rzekach mrozu schizofrenicznego lęku, a wtedy z przytłaczającej szarości nieba na mą bladą twarz spadają śniegowe płatki diabelskich głosów. Lecz śniegi topnieją jak w marcu, a rzeki mrozu tworzą pod wpływem słonecznego światła ukojenia w ciepłe jak ocean nad Seszelami rozlewisko szczęścia, które ma doraźną nadzieję, że uciekło od nieszczęśliwych przywar codzienności. I ma rację do czasu, gdy wyrocznia na dzień dzisiejszy zapisze jak w biblijnych księgach prorockich stan chorobowy. I zmęczenie jak maskaradnik...
Czy to rap, a może jednak futurepop i aggrotech, czyli rok nie wyrok, a zatem muszę płynąć z ciemności ku światłu
Prawie rok przeminął, inspiracja poetycka jakże słaba w swym żarze, schizofrenia bywała tyranem. A przecież miałem spisywać nadal tą kronikę jej hańby, przeinaczeń, wyolbrzymień i ogólnego wyczerpania. I cóż się stało? Przecież ta królowa przybyła z odmętów ciemnego oceanu strachu krzyczała do mnie, a ja nic nie spisałem. Acedia, ta biblijna gnuśność potępiona przez świat? Nie powracam jako feniks, powracam jako wędrowiec, który ujrzał niepotrzebną śmierć na Jamajce, w Meksyku i na Ukrainie, powracam jako (nie)spełniony poeta, który chce wobec swych apatycznych myśli ogłosić wieczne weta, powracam jako schizofrenik, który nieba nie chcę chłodnego i deszczowego, a słonecznego i wesołego. I nie zawsze się tak dzieje, dzieje schizofrenika, coś tu nie styka, normalności zegar nie cyka, czy z tego sku*wienie umysłu wynika? " I jak to nap*erdala po synapsach " - tak rapuje Pih, tak rapuję i ja, choć nieudolnie, ale wytrwale i mozolnie. Więc może jednak warto oczekiwać, z cierpliwo...